Strach ma wielkie, piękne oczy | Gorzów

Przedwczoraj, sobota (9 sierpnia 2014), na 45 min przed rozpoczęciem reportażu dzwoni przemiła konsultantka ślubna Karolina;
- Panie Bartku, dzwoniła właśnie mama PM (Panny Młodej) żeby Pan nie przyjeżdżał na przygotowania, bo PM jest strasznie zestresowana, a w domu panuje chaos.

Przyznam, że dojechałem do Gorzowa na godzinę przed rozpoczęciem reportażu, klima w aucie przyjemnie chłodziła, a „Pielgrzym” leżał na kierownicy. Jestem na stronie 610 i naprawdę trudno się oderwać . Wystarczyło zatem powiedzieć: „Ok, będę czekał pod kościołem”. Tylko, że: jeżeli stres m.in przed fotografem jest teraz (nie miałem okazji spotkać się, lub porozmawiać wcześniej z PM), to później w kościele będzie tylko podobnie lub gorzej. Jeżeli zaś w domu panuje chaos to ja tam właśnie powinienem być, w jego epicentrum. Poprosiłem, aby konsultantka oddzwoniła do mamy PM i zapowiedziała moją wizytę, że przyjadę, choć się przedstawię i może jednak przekonam

Tak się stało. Byłem, widziałem, chaos ogarnąłem.
Drogie Panny Młode, jeżeli boicie się fotografa, to dajcie mu choć szansę. Martyna taką szansę mi dała i będzie piękna pamiątka z przygotowań, a to tylko zajawka:

(tutaj zapraszam na pełny reportaż)

 zdjecia-slubne-slub-villa-toscania-gorzow

zdjecia-slubne-slub-villa-toscania-gorzow-fotograf

zdjecia-slubne-slub-villa-toscania-gorzow-sesja

zdjecia-slubne-slub-villa-toscania-gorzow-bartek-wscisel



Dodaj komentarz

Current day month ye@r *